NUMER ALARMOWY GR 886 579 408
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nawigacja
Strona Główna
Galeria
Archiwum Zdjęć
Artykuły
Forum
Linki
Szukaj
Kalendarz
Download
Informacje o SIM:
Kim jesteśmy?
Co proponujemy
Kontakt
Wzorowy wolontariusz
Regulamin SIM PCK w Wejherowie
Kursy Pierwszej Pomocy
Mistrzostwa Pierwszej Pomocy
Informacje o GR:
Historia
PROJEKTY
Integracja-Gorączka Sobotniej Nocy
Podziękowania
Honorowi Dawcy Krwi PCK
Oddaj Krew
Działalność Klubu HDK PCK w Wejherowie
Szkolne Koła PCK
Działalność SK PCK
Wykaz SK PCK
Oddział Rejonowy PCK:
Oddział Rejonowy PCK w Wejherowie
KAMPANIA 1%

Chcesz nas wesprzeć ?

Kliknij tutaj !

Z góry dziękujemy

FACEBOOK
Motto

" Posiadanie wielkiego serca nie ma nic wspólnego z wartością twojego konta bankowego. Każdy ma coś, co może dać innym." - Barbara Bush (żona Georga H.W. Busha)

SPONSORZY




Kaszubski Bank Spółdzielczy

AUTO Brudniewicz













Nasi Przyjaciele
Oficjalna strona GR PCK Gdynia

Wejherowo - serwis informacyjny

Blog obozu w Garczynie

Klub HDK przy ZR PCK Wejherowo

SK PCK w Gim. nr 1 w Rumi

KS TYTANI Wejherowo
„Deszczowy patrol” 2001
GRM WejherowoNie pamiętam dokładnie , który to był dzień powodzi. Było ok.13:00 kiedy wylądowaliśmy z Magdą i Adasiem w SPnr40 na Trakcie Św.Wojciecha. Stamtąd mieliśmy zacząć swój patrol. Dzień był ładny i ciepły. Na niebie nie wisiała ani jedna chmurka. Mieliśmy adresy osób , do których należało koniecznie zajrzeć i listę ich potrzeb. Zabraliśmy więc „troszkę” rzeczy: chleby, drożdżówki, konserwy, cukier, owoce, koce...i ruszyliśmy w drogę. Szliśmy cały czas pod górkę. Trzeba było uważać na strumyki wody z wybijających studzienek , no i drętwiały trochę ręce od bagażu, ale nie było źle. Powoli pozbywaliśmy się darów. W końcu ostatni pakunek trafił do odbiorcy i mogliśmy wracać. Zaczynało kropić , ale nie zwracaliśmy uwagi na „kapuśniaczek”. „Nie jesteśmy z cukru”- żartowaliśmy i spacerkiem kontynuowaliśmy patrol. Nagle deszczyk przerodził się w ulewę. Wyglądało to tak , jakby z góry lano wodę wiadrami. Gleba była bardzo nasiąknięta i woda momentalnie zaczęła spływać. Nie było gdzie się schować . Zaczęliśmy biec, a właściwie ślizgaliśmy się po błocie. Naraz stanęliśmy jak wryci. W dół prowadziła dalej wąziutka , bardzo stroma dróżka. Przypominało to trochę tor bobsleyowy - rynna wypełniona błotem. Chwiejna balustrada nie wzbudzała mojego zaufania, ale nie było rady. Stanąwszy już na dole myślałam , że z radości pocałuje tą breję. W końcu dotarliśmy do szkoły-zmęczeni, mokrzy, ale weseli. Miny społeczników i policjantów zdradzały, że musieliśmy wyglądać co najmniej tragi-komicznie. Ten „deszczowy patrol” nie należał do spokojnych, ale przecież nikt nie mówił , że praca wolontariusza jest lekka, łatwa i przyjemna. LAAN

Dodane przez hekajek dnia 09 grudzień 2006 10:51:530 Komentarzy ˇ 2432 Czytań - Drukuj
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.